Category 2 2be3febaccafd000834bbaac95bf87e828a9d75210d97cb8236ddd33d107e78c

Plac zabaw w Parku Ujazdowskim

Aleje Ujazdowskie
Warszawa

Fac 6 0265a46e1510bc679ac8ca6ee58268ece0741bd3b37d4dda3d565badc39fc68a

Na ten wyczekiwany ponad 2 lata plac zabaw dotarliśmy już po jego drugim, porenowacyjnym otwarciu (październik 2019). I szczerze mówiąc, dawno nie byłam na placu zabaw, który by wzbudził we mnie tyle wątpliwości, irytacji i chęci opuszczenia tego miejsca jak najszybciej. Co ważne, odwiedziliśmy je w sobotę, w przyjemny, słoneczny, jesienny dzień przed porą obiadową, plac więc szybko napełniał się dzikim tłumem dzieci i ich opiekunów. W pierwszej chwili, gdy obrzuciłam całość wzrokiem, pomyślałam: ciekawie, AMBITNIE wręcz. Ale nie minęły dwie minuty jak w pierwszym tunelu zniknęło jedno z moich ciekawskich dzieci. Trzylatek. Zastanawiałam się: którą dziurą wyjdzie? Pozostała starsza dwójka szybko wsiąknęła w tłum, ginąc gdzieś na wysokościach i załomach górek placu zabaw. Irytacja. Nie wiem, gdzie są moje dzieci, którymi dziurami się przemieszczą, jak i gdzie ich dojrzeć. Próbowałam za nimi podążać, jednak dochodziłam do elementów w których się najzwyczajniej w świecie, nawet będąc szczupłą, nie mieściłam. I tak ja zostawałam na górze, a oni już pędzili na dole do kolenych dziur. Albo zanim zdążyłam obejść fantazyjną konstrukcję, już były w drugim jej końcu.  Zanim ich odnajdywałam, mijało kilka dobrych minut. Duża irytacja. To tak tytułem wstępu. Teraz wnioski bardziej merytoryczne.

Największą porażką według mnie jest wielka dziura (3 m w dół?), wypełniona piachem, w centralnej części placu zabaw. W żaden sposób nie zabezpieczona przed tym, aby wpadło tam dziecko. Owszem, większość jej krawędzi pokrytych jest siatką, ale tam gdzie są wejścia na drabinki prowadzące w dół, jest wystarczająco przestrzeni,aby przypadkowo popchnięte, przebiegające w tłumie dziecko, wpadło tam, robiąc sobie niemało krzywdy. Zadziwia mnie, że nikt nie protestuje na ten element. Powinien być zdecydowanie ogrodzony siatką, płotkiem, CZYMKOLWIEK. Plac zabaw wyróżnia się na tle innych swoją "górzystością". Twórcy chwalą się, że wykorzystali naturalne ukształtowanie terenu i ok - jest ambitnie. Dla starszych dzieci. Mnóstwo tu elementów do wspinaczki, tuneli łańcuchowych i siatkowych, lin, drewnianych poprzecznych belek do wspinaczki. Dla młodszych przygotowano niższe instalacje, huśtawki, bujane koniki, łódkę z żaglami, kuchnię błotną. Jednak poważnym mankamentem tego placu jest BRAK FIZYCZNEGO podziału na strefy wiekowe. Twórcy zastrzegają w regulaminie, że część instalacji jest od 6 lat (zgadzam się, raczej nie mniej, choć oczywiście młodsi poradzą sobie, aż do pierwszego poważnego wypadku), jednocześnie sami sobie strzelając w kolano infografiką na której wszystkie strefy wiekowe przenikają się nawzajem, i gdy jest się tam pierwszy raz, to ciężko ocenić, co młodsze dziecko powinno ominąć, a co nie. 3 mln złotych za ambitny plac zabaw w samym centrum miasta, gdzie schodzą się tłumy małych dzieci i niestety nikt nie pomyślał tu porządnie o bezpieczeństwie, instalując coś, co bazuje głównie na wspinaczce. Jeśli macie dzieci młodsze niż 5 lat to udając się na ten plac zabaw, miejcie na uwadze to, że prawdopodobnie mocno się tam napracujecie, wypatrując dziecka, szukając go, próbując nadążyć, choćby po to, żeby mieć je w zasięgu wzroku lub czasem po prostu pomóc. To miejsce jest piękne, wykonane z fajnych materiałów, kreatywne, ALE dopóki nie staną tam jasne barierki wiekowe, jest przeznaczone w mojej opinii dla sprawnych i bardziej samodzielnych dzieciaków.

Na miejscu jest dostępna płatna miejska toaleta i toi toi. Szkoda, że zabrakło ambicji na postawienie wiaty z przewijakiem i ławeczką dla karmiących mam.

Wspomnij o nas: